8 przykazań perfekcyjnego landing page’a

13 maja 2015, Magdalena Markiewicz

Internauta gotów jest poświęcić Ci tylko chwilkę ze swego cennego czasu. Masz dosłownie kilka sekund na to, by przekonać do swojej oferty osobę, którą z niemałym przecież wysiłkiem namówiłeś do kliknięcia. Od tego, co powita ją na stronie docelowej, zależą dalsze losy Waszej relacji. Zadbaj więc o to, by Twój landing page zachwycał. W wersji minimum – przynajmniej nie zniechęcał.


Sieć przepełniona jest informacjami. Także ofertami. Twoja propozycja, choć dla Ciebie jedyna, wyjątkowa i niepowtarzalna, będzie konkurować o uwagę klienta z wieloma innymi. Najskuteczniejszym sposobem zwrócenia na siebie tej uwagi jest rozreklamowanie własnych produktów, czy usług. Piszę “reklama”, myślę o wszelkich działaniach, które mają skłonić internautę do odwiedzenia miejsca, do którego chcesz go zaprosić i dopiero tam namówić do właściwej aktywności – zakupu, zapisania się do newslettera, pozostawienia danych teleadresowych etc. Co to dla Ciebie oznacza? Co to oznacza dla przedstawiciela Twojej “grupy docelowej”?

Klikam i co dalej?


Wchodzę na stronę docelową. Chcę coś kupić. Skanuję witrynę wzrokiem. Jestem w katalogu tysiąca produktów. A szukam konkretnego tytułu książki/modelu torebki/pakietu oprogramowania. Pierwsza, druga, trzecia sekunda. Poszukiwanego towaru nie dostrzegam. Nie interesuje mnie to, że znajdę go, jeśli tylko raczę przeskrollować stronę w dół. Nie raczę, ponieważ nie chce mi się przewijać ekranu w dół. Zamykam zakładkę. Skorzystam z oferty Twojej konkurencji.

Myślisz, że tak zachowuje się drobny ułamek userów? Mylisz się! Tak robi większość! Drobnemu ułamkowi w ogóle zechce się przeskrollować stronę. Jeszcze mniejszy odsetek zada sobie trud wejścia na stronę tego konkretnego produktu, który mu proponowałeś w reklamie. O zakupie nie mówiąc. Pomyśl, o ile mogłaby wzrosnąć skuteczność Twojej kampanii, gdybyś skierował klienta na stronę, gdzie niczego nie trzeba będzie szukać, gdzie wszystko będzie jasne i oczywiste.


Włącznie z wielkim buttonem:
landing page 1
Pomyśl o tym i zaprojektuj perfekcyjny landing page.

Zanim poznasz osiem składowych sukcesu…

Twój landing page, nawet najlepiej przygotowany, będzie miał ZAWSZE dwa ograniczenia, które wynikają z cech urządzenia, na jakich jest wyświetlany oraz psychiki odwiedzających stronę osób:

  • mało czasu
  • mało miejsca


O czasie już pisałam. Musisz skonstruować swój landing page tak, by zdołał on w ciągu kilku sekund przekonać usera, że warto zainwestować kilka kolejnych sekund w dalszą integrację.

Problem z miejscem sprowadza się do hasła:

Wszystko, co najważniejsze umieść na jednym ekranie.

…włącznie z:
landing page 1

Sekcję “dla zainteresowanych” umieć poniżej. W końcu istnieje grupa osób, które lubią sobie poprzewijać.

W ten sposób płynnie przechodzimy do pierwszego przykazania:

Po pierwsze – zadbaj o układ


Układ landing page’a powinien być prosty, maksymalnie ułatwiający nawigację i czytanie. Dobra rada – zanim zaczniesz projektować stronę, weź kilka kartek, ołówek i zarezerwuj sporo czasu na pracę koncepcyjną. Projektuj landing page tak długo, aż usuniesz z niego wszystkie zbędne elementy, a lity tekst zastąpisz atrakcyjnym wizualnie wypunktowaniem.

landing page 2

Po drugie – wymyśl genialny nagłówek


Jedno, jedyne zdanie, kilka słów, które dzielą Cię od sukcesu. Są być albo nie być Twojego landing page’a. Nagłówek jak pierwsze wrażenie – musi zachwycić, przemówić do internauty, opowiedzieć mu o co chodzi i dlaczego warto. Nagłówek jest dla landing page’a tym, czym claim dla marki.

Idealny nagłówek:

  • wzbudza ciekawość
  • obiecuje korzyści
  • dostarcza informacje
  • zachęca, by sięgnąć głębiej, czyli… czytać dalej!


Zdradzić Ci wzór na nagłówek idealny? Oto on:
landing page 3

Po trzecie – pokaż swój USP


Odpowiedź sam sobie na pytanie: “co wyróżnia moją propozycję spośród innych?”, i tę cechę podkreśl w reklamie oraz na landing page’u. Wyjaśnij, dlaczego klient miałby skorzystać właśnie z Twojej oferty. Swoje USP (Unique Selling Points) podkreśl wizualnie. Najlepiej:

  • W
  • Y
  • P
  • U
  • N
  • K
  • T
  • U
  • J

Po czwarte – wezwij do działania


Prawidłowo skonstruowany landing page ma jeden cel. Albo coś sprzedaje, albo zbiera dane. Albo zbiera listę subskrybentów newslettera, albo pozwala pobrać kupon rabatowy. User musi wiedzieć, jaki to cel. Na landing page’u cel reprezentowany jest za pomocą przycisku z wezwaniem do działania – call to action.

Wciśnięcie przez internautę tego buttonu to sens istnienia Twojego landing page’a, zatem zadbaj by:

  • przycisk był odpowiednio wyróżniony (miejscem, kolorem, pustą przestrzenią wokół)
  • zawierał słowa-wyzwalacze (KUP TERAZ, ZAPISZ MNIE, GENERUJ KUPON)
  • był jeden, jedyny (zasada jest taka: jeden landing page = jeden przycisk call to action)

Po piąte – przemyśl formularz


Celem istnienia wielu landing page’y jest pozyskiwanie leadów, czyli zbieranie danych osób, które mogą być potencjalnie zainteresowane naszą ofertą teraz, albo w przyszłości. Do zbierania tych danych na landing page’u służy formularz. Dla nas – źródło cennej wiedzy, dla użytkownika – złodziej czasu. Co zrobić, by “zechciało mu się” go wypełnić?

  • zacznij od cięcia – zmniejsz ilość pól, które trzeba wypełnić i proś tylko o te dane, których naprawdę potrzebujesz;
  • budź zaufanie – wyjaśnij, do czego potrzebujesz informacji i podaj link do polityki prywatności;
  • wyróżnij formularz – miejscem na stronie i kolorem;
  • uprość nawigację w formularzu – np. za pomocą strzałek
  • formularz zakończ przyciskiem call to action
  • pamiętaj, by formularz mogli wypełnić także userzy mobilni! Lub nie kieruj do nich kampanii…

Po szóste – pamiętaj o oprawie graficznej


Do tej pory skupialiśmy się na słowach – landing page słowami przemawia i słowa zbiera (w postaci leadów). Jednak, ponieważ dobry obraz wart jest więcej niż tysiąc słów, a kolory budują nastrój…

Zadbaj o warstwę graficzną strony:

  • unikaj popularnych zdjęć stockowych – najlepiej użyj własnych fotografii, ewentualnie zrezygnuj ze zdjęć na rzecz grafiki
  • produkty pokazuj w kontekście – landing page reklamuje model telefonu? Pokaż ludzi, którzy z niego korzystają!
  • stosuj fonty dostosowane do tematyki strony – np. nowoczesne dla wirtualnej usługi, tradycyjne dla szacownej marki cygar
  • podkreślaj nastrój landing page’a odpowiednim kolorem
  • różnicuj wagę informacji pogrubieniami, podkreśleniami
  • dziel stronę na sekcje tematyczne za pomocą oznaczeń wizualnych

Po siódme – buduj zaufanie


Osoba wchodząca na landing page, powinna czuć, że ma do czynienia z poważną firmą: że za tą konkretną stroną stoją:

  • marka w postaci logotypu
  • realizacje (np. zdjęcia produktów)
  • zadowoleni klienci (rekomendacje)
  • akceptacja środowiska (nagrody)
  • społeczność internautów (social plugin)
  • człowiek (mail i telefon do konkretnej osoby, znanej z nazwiska i twarzy).


Te informacje powinny także trafić na Twój landing page!

Po ósme i ostatnie – nie odchodź bez pożegnania


Załóżmy, że Twój landing page spełnił swoje zadanie. Magiczny przycisk call to action został wciśnięty. Co dzieje się dalej? Pojawia się strona po konwersji. Na przykład taka:

landing page 4


Co się na niej powinno znaleźć?

Na pewno podziękowanie za zakupy, poświęcony czas, podanie danych etc.

Co może się na niej znaleźć?

  • social media widget – idź za ciosem i zaproś internautę do grona przyjaciół Twojej marki
  • cross selling – skoro user kupił buty do biegania, może chciałby też odpowiednie skarpetki?
  • mini-ankieta badająca satysfakcję z zakupów
  • propozycja subskrybcji newslettera
  • itd.


Wiesz, o co mi chodzi, prawda? Internauta, którego landing page przekonał do aktywności na naszą rzecz, chętniej popełni kolejny wysiłek, na którym zależy nam mniej, ale jednak zależy. Drugie call to action powinniśmy zatem umieścić właśnie na thank you page.

Zdaję sobie sprawę, że zaledwie dotknęliśmy tematu landing page’y. Można o nim napisać naprawdę grubą książkę. Jeśli masz pytania, napisz do nas na adres:

support@landingi.com

Copywriterka i dziennikarka, aspirująca UX Writerka. Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Doświadczenie zdobywała w portalach informacyjnych, teraz jest szczęśliwą freelancerką. Kocha podróże i dobre jedzenie.