Bariery innowacji sektora medycznego w Polsce

7 lutego 2024, Igor Farafonow

W ostatnim czasie miałem przyjemność uczestniczyć w pracach Rady Kapituły konkursu Przychodnia Przyszłości organizowanego przez Naczelną Izbę Lekarską oraz NIL IN Lekarze Innowatorzy. Byłem jedną z osób oceniających ciekawe innowacje branży medycznej stosowane w całej Polsce.

Swoją ocenę oparłem o szereg kryteriów ewaluacyjnych, które zaadaptowałem z programów biznesowych. Jakiś czas temu mentorowałem programy Google Launchpad (tu uczestniczyłem w pracach nad założeniami), HugeThing, GovTech, wiele startupów w ramach venture building, kilka pośrednictw startup-inwestor czy startup-bridge. Zazwyczaj oceny te stosuję we własnej ewaluacji startupu, którym się w danym momencie interesuję (lub który w danym momencie wymyślam ;)).

Udział w Kapitule tego konkursu sprawił mi niezwykłą przyjemność i umożliwił ocenę sporej liczby projektów i semi-ilościowego ujęcia moich miar, by wykazać (dla zaspokojenia własnej ciekawości) pewne trendy. Chciałbym opowiedzieć o dwóch – pozytywnym i negatywnym.

Trend Pozytywny – udowodniona korzyść

Zazwyczaj założeniem każdego produktu czy rozwiązania jest dostarczenie pewnej korzyści: w jakości, kosztach, przychodach, efektywności, skalowalności, rozrywce, odpoczynku, itp. To właśnie ona definiuje produkt. W biznesowym świecie ta korzyść często bywa ujęta np. w elevator’s pitch (uzupełniona o definicję odbiorcy, potrzeby, unikatowość względem innych). Startup z definicji ma służyć udowodnieniu korzyści – czyli sprawdzeniu, czy dany model biznesowy ma osadzenie w rynku.  Jeśli startup potrafi udowodnić korzyść, a przy tym wykazać swój własny zysk finansowy i biznesowy (rentowność realizacji), przestaje być startupem i zaczyna być przedsiębiorstwem.

Korzyść to podstawowe założenie startupu. Można powiedzieć, że kiedy jest osiągnięta, to wartość produktu zostaje udowodniona, a zarazem zostaje osiągnięty efekt. W biznesie często efekt jest tożsamy z wynikiem finansowym, ale w świecie medycznym nie zawsze. Większość produktów, z którymi spotkałem się w obrębie prac Rady Kapituły, mogło się poszczycić udowodnioną korzyścią. Oznacza to, że przy pewnych uwarunkowaniach startupy te mogą pomóc realizować efekt, który jest korzyścią dla lekarza, pacjenta lub systemu działania.

Udowodniona korzyść w systemie zdrowia to też korzyść kliniczna: wysoka skuteczność terapeutyczna, wysoka czułość i swoistość, a także kosztochłonność rozwiązania. Te wszystkie aspekty zostały dowiedzione i zweryfikowane.

Jest to ogromna szansa dla polskiego sektora zdrowia. Pokazuje, że drzemie w nas potencjał rozwijania rynku z wykorzystaniem nowych technologii. A rozwój ten jest nastawiony na osiągnięcie pewnych korzyści i realizację efektów. To pokazuje, że uczestnicy rynku potrafią zlokalizować obszary do poprawy, optymalizacji czy też naprawy, znaleźć na to sposób i wdrożyć te zmiany, a następnie jeszcze je zmierzyć 🙂 Jesteśmy innowacyjni!

Dodam, że dodatkową wartością może być moja własna obserwacja: twórcy produktów byli bardzo zróżnicowani: od jednostek naukowych i badawczych, przez placówki medyczne, właścicieli POZ, lekarzy, aż po startupy, firmy technologiczne i korporacje medyczne. To pokazuje, że innowacja nakłada się na branżę warstwowo i nie jest zogniskowana w jakichś specyficznych punktach. Innowacja drzemie w ludziach – i to jest najbardziej optymistyczny fragment obserwacji.

No to teraz przejdźmy do tego, co nam jeszcze średnio wychodzi…

Trend Negatywy – niska zdolność propagacji

Przeglądając zgłoszone projekty, widziałem mnóstwo świetnych rozwiązań o udowodnionych korzyściach. Ich głównym problemem (i potencjalną barierą) był fakt, że zastosowane mogą być tylko w tym konkretnym środowisku. Zostały wymyślone przez określone osoby, w określony sposób, według określonego schematu, na danej infrastrukturze. Rozumie je ten, kto je wymyślił, każdy inny użytkownik może się nie zaadaptować.

Te produkty cechują się niską zdolnością propagacji do innych warunków i środowisk niż to, w którym zostały wypracowane.

Problemy niskiej propagacji dotykają:

Integracji tylko ze wskazanym modelem obiektowym działania – środowiska medyczne są różne, działają na różnych infrastrukturach i w różny sposób zarządzają danymi. To, że rozwiązanie zintegrowało się z jednym środowiskiem, nie znaczy, że zintegruje się z innym.

Problem ten może dotykać zarówno samych integracji środowiskowych, jak również sposobów przetwarzania danych i zarządzania nimi. W obszarze samych danych wyzwaniem staje się ich wymiana, zwłaszcza w modelach rozbudowanych.

Niektóre środowiska, nawet te same funkcje i procedury, realizują w różnych modelach wymiany danych. Tymczasem startupy są tworzone pod model funkcjonowania określonej placówki, w której zostały wymyślone. Nie są wypracowywane z myślą o łatwości adaptacji do innego modelu.

I nie wynika to nawet z samego faktu infrastruktury, tylko higieny prac deweloperskich. Chociażby w myśl zasady: im więcej konektorów i zmiennych, tym większa szansa, że cała konstrukcja się rozleci. Dlatego im większa trudność zmian, tym mniejsza elastyczność całego konstruktu.

Trudny w zrozumieniu sposób działania i interfejs – startupy są trudne w użyciu, nie są czytelne, nie są wygodne, nie automatyzują pracy. Często są złożone w odbiorze, utrudniają realizację ich docelowej funkcji. Głównym problemem jest tu brak inwestycji w obszar user experience. Interfejsy zazwyczaj są wymyślane albo przez twórcę (np. lekarza), który samodzielnie rysuje, jakby widział swoje rozwiązanie oczyma wyobraźni, albo przez mało doświadczonego projektanta z software house’u, którego zatrudnił po taniości, by postawić na nogi coś, co w książkach nazywają MVP.

Startupy w trakcie tworzenia rzadko są badane na użytkownikach. Praktycznie nie jest uwzględniana bardziej zobiektywizowana perspektywa większej grupy potencjalnych klientów.

Niestety takie produkty, mimo udowodnionej korzyści, nie mają szans dalszej propagacji. Tym samym:

  • Nie dadzą dodatkowego przychodu twórcom,
  • Nie pomogą rozwinąć rynku i poprawiać systemu zdrowia w realizacji wspólnych korzyści.

Źródło problemu

Wskazane przeze mnie problemy, nie biorą się z próżni. Wynikają z niskiego poziomu zrozumienia świata nowych technologii w branży medycznej. Rozumienie opiera się na identyfikacji korzyści (i to jest punkt kluczowy), ale nie dotyka już tego, jak te nowe technologie wdrażać w praktyce.

Wymienione problemy zostały już dawno rozwiązane po stronie sektora biznesu. Biznes regularnie bada swoje produkty i rozwiązania, dla ograniczenia liczby zmiennych stosuje podejście lean startup. Lepiej też mierzy efekty swojej pracy. Jest to o wiele dojrzalszy rynek pod kątem rozwoju produktów i nowych technologii, a świat medyczny powinien się więcej uczyć od świata startupów i venture’ów.

Problemy:

  • Brak zrozumienia, jak bardzo istotne jest uwzględnienie szerszego kontekstu ux w wymiarze nie tylko lokalnego stosowania, ale też potencjalnej dalszej propagacji rozwiązania – dopasowanie rozwiązania do szerszego modus operandi,
  • Brak standardów ewaluacji rozwiązań bazujących na modelach praktycznych, wdrożeniowych, uzupełnionych ocenami UX i human factors
  • Brak standardów tworzenia i budowania usług, w tym wymiany danych rozszerzonych, odnoszących się do konkretnych kontekstów: od profilaktyki w wielu adaptacjach zacząwszy po procesy hospitalizyjne, które można realizować pod monitoringiem w domu. 

Środowisko medyczne powinno lepiej wymieniać się nie tylko teoretycznymi aspektami produktów i płynącymi z nich korzyściami, ale też praktycznymi aspektami i problemami wdrożenia, adaptacji i dalszej ewentualnej propagacji swoich produktów. Networking na poziomie realnych case’ów i problemów wdrożenia przesunie szalę propagacji innowacji w sektorze med z teoretycznej do praktyki budowania.

Ogromną rolę powinny tu odgrywać instytucje rządowe, które poza realizacją samej misji tworzenia rozwiązań cyfrowych, muszą być zaangażowane w budowanie standardów realizacji procesów cyfrowych w sektorze medycznym. Powinny one wspierać lekarzy w dostarczaniu dobrych praktyk w projektowaniu interfejsów medycznych (realnie zweryfikowanych z różnego rodzaju interesariuszami). Takie wsparcie sektorowe może znacznie poprawić jakość i zdolność do propagacji innowacji w Polsce.

Podsumowanie

Ogromną wartością i zaletą polskiego rynku medycznego jest siła ludzkiej innowacji: zrozumienia nowych technologii, umiejętność wskazania obszarów do poprawy i wdrażanie korekty. Problem to niskie nastawienie na zrozumienie odbiorcy końcowego, zwłaszcza w modelu, gdy nie musi on być pracownikiem konkretnej jednostki.

Aby jednak zakończyć pozytywnym wydźwiękiem, jest to problem dojrzałości – można liczyć na to, że wraz z rozwojem sektora usług medycznych, procesy będą realizowane coraz lepiej. Czekam na to, gdyż właściwie uwolniona kreatywność Polaków może pomóc zbudować wartość polskiego sektora medycznego na arenie międzynarodowej, ale przede wszystkim poprawić jakość i satysfakcję leczenia pacjentów.

Igor Farafonow

Architekt informacji, projektant. Od 2007 roku zajmował się niezliczoną liczbą projektów webowych, mobilnych i desktopowych. Aktualnie CEO w Uxerii. Prywatnie fan tajskiej kuchni, starych sportowych samochodów, fotografii oraz jamajskiego disco polo.